Wiele osób, które trafiają do mojego gabinetu, mówi, że pozostają z wrażeniem, że coś nie działa tak jak powinno, że coś jest nie tak. Nie potrafią tego zawsze uzasadnić. Czasem mają stabilne życie, relację, pracę. Jednak w środku wraca znajome napięcie: rumieniec, ścisk w brzuchu, chęć wycofania się, nadmierne analizowanie po rozmowie.
Takie objawy potrafimy nazwać niską samooceną, ale bardzo często pod spodem znajduje się coś głębszego – wstyd zakorzeniony w trybie przetrwania.
Wstyd jako strategia przetrwania
Wstyd jest emocją relacyjną. Powstaje tam, gdzie pojawia się ryzyko utraty więzi. Dla dziecka utrata więzi to zagrożenie egzystencjalne. Układ nerwowy reaguje wtedy tak, jak reaguje na każde zagrożenie:
- walka,
- ucieczka,
- zamrożenie,
- nadmierne dopasowanie
Dlatego jeśli dorastałeś(aś) w środowisku:
- pełnym krytyki,
- nieprzewidywalności,
- emocjonalnego chłodu,
- zawstydzania
Twój układ nerwowy może nauczyć się, że bycie sobą jest ryzykowne. Wtedy pojawiający się wstyd nie jest cechą osobowości, tylko pełni funkcję ochronną.
Co się dzieje w ciele, gdy pojawia się wstyd?
Emocja wstydu nie objawia się tylko jako myśl „jestem do niczego”. To reakcja fizjologiczna, którą możesz zauważyć m.in. po:
- spuszczonym wzroku,
- napięciu w brzuchu,
- zapadniętej klatce piersiowej,
- potrzebie zniknięcia,
- Czasem nadmiernym tłumaczeniem się lub żartowaniem z siebie.
W ten sposób układ nerwowy próbuje zmniejszyć zagrożenie – poprzez wycofanie. W takich momentach nie wystarczy powiedzieć sobie, że to „tylko przekonanie”, ponieważ ciało nadal pozostaje w trybie alarmu.
Dlaczego praca wyłącznie z przekonaniami to za mało?
Możesz znać wszystkie techniki pracy poznawczej. Możesz rozumieć, skąd wziął się wstyd. Jednak w konkretnej sytuacji:
- podczas krytyki
- podczas bycia ocenianym(ą)
- podczas konfliktu
Twoje ciało reaguje szybciej niż świadomość. To dlatego, że wstyd bardzo często jest powiązany z chronicznym trybem przetrwania. Dopóki układ nerwowy nie poczuje większego bezpieczeństwa, będzie reagował tak, jak nauczył się kiedyś.
To nie są Twoje wady. Może byłeś(aś) przeciążony(a).
To zdanie bywa przełomowe. Wstyd mówi: Jestem problemem. Regulacja powie: To była reakcja na warunki, w których żyłem(am).
Wyjście z chronicznego wstydu nie polega na naprawieniu siebie, tylko na:
- budowaniu poczucia bezpieczeństwa w ciele,
- stopniowym obniżaniu nadmiernej czujności,
- uczeniu się regulacji w relacjach,
- Odzyskiwaniu prawa do bycia widzianym(ą) bez lęku.
To proces. Nie szybka zmiana myśli.
Jeśli to o Tobie
Jeśli rozpoznajesz u siebie:
- chroniczne napięcie brzy byciu poddanym(ą) ocenie
- poczucie, że naddajesz lub jesteś niewystarczający,
- automatyczne wycofanie w sytuacjach społecznych,
- silnego wewnętrznego krytyka,
To możliwe, że pracujesz nie z wadą charakteru, a z układem nerwowym, który długo funkcjonował w trybie przetrwania. Właśnie to zmienia punkt wyjścia. Nie od walki ze sobą. Od regulacji.
Jeśli chcesz pójść krok dalej
Temat wstydu jest bardzo rzadko kończy się zrozumieniem, że to tylko przekonanie. Często prowadzi głębiej – do ciała, które przez lata uczyło się czujności. Jeśli chcesz spokojnie i krok po kroku zrozumieć:
- czym jest tryb przetrwania,
- jak wpływa na relacje i poczucie własnej wartości,
- w jako sposób ciało pamięta zawstydzanie,
- Jak budować regulację zamiast walczyć ze sobą,
w mojej książce „Kiedy ciało przestaje milczeć” opisuję ten proces szerzej i bardziej systematycznie. To nie jest poradnik szybkiej zmiany, ale mapa, do której można wracać, kiedy napięcie znów się uaktywnia.
Jeśli poczujesz, że to dobry moment, informacje znajdziesz tutaj: https://hefio.1ct.eu/
Jeśli wolisz pracować w relacji
Czasem czytanie i zrozumienie to pierwszy krok, a czasem potrzebne jest bezpieczne spotkanie, w którym można powoli przyjrzeć się temu, co uruchamia wstyd – bez oceniania i bez presji zmiany.
To proces, który nie polega na naprawianiu siebie, ale na stopniowym budowaniu większego poczucia bezpieczeństwa. Jeśli czujesz, że taka forma wsparcia byłaby dla Ciebie pomocna, możesz napisać do mnie wiadomość i wspólnie sprawdzimy, czy to dobry moment na rozpoczęcie pracy.
Twoje tempo jest w porządku. I to, że w ogóle zaczynasz zauważać, już ma znaczenie.